O matce co dospać nie mogła.
16
Przyczepiła się do mnie rodzina pacjentów. Z seniorka rodu chodziłem kiedyś do podstawówki. Ja poszedłem do liceum , a ona urodziła dziecko. Tak rozeszły się nasze drogi.
Ostatnio konsultowałem ja na sorze i zostałem przedstawiony całej rodzinie. Trzeba przyznać że rozmnożyli się solidnie, ale nic dziwnego , jak się wcześnie zacznie to potem produkcja idzie na masowa skalę. A jak się człowiek za dużo zastanawia i duma do zostaje sam jak palec.
Ale do rzeczy. Minęło czasu mało wiele i już wchodzi do gabinetu jakaś kobieta , wymalowana od stóp do głów , ze tak powiem, z nieśmiertelnym, "poznaje mnie pan doktor"? na ustach.
Poznaje , odpowiadam zgodnie z [prawda , bo właśnie jestem zaangażowany w poznawanie owej obcej niewiasty.
To jest córka mojej znajomej wczesnoródki. Co panią sprowadza.? Mnie nic, chciałam zobaczyć pana doktora. Dialog powtarza się tak kilk
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 16 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.