Relacja z siedzenia we wrzątku
3
No może nie do końca wrzątek, ale siedzenie siedzeniem było.Termy na Węgrzech. Cisza, mgła, spokój, zapach siarki.
Jak kiedyś będzie wojna to w końcu nauczymy się mówić "w Węgrzech", tak jak "w Ukrainie", a na razie jest "na" i spokój.Żadnego Orbana też nie spotkano.
Nie miałem pojęcia że tyle czasu można wytrzymać w gorącej wodzie.Średnio 2x dziennie po 4 godzinki lub jedno dłuższe posiedzenie z przerwą na obiad.
Uszka marzną, pupa się gotuje, czyli średnio jest bardzo przyjemna temperatura. Jak w kawale o średniej: jak wstawisz nóżki do zamrażarki , a głowę do piekarnika, to masz średnią 36,6...
Patrzę dookoła, bo wydaje mi się , że zaraz ktoś z jękiem padnie w tej mgle basenowej , ale nic się nie dzieje.Na brzegach basenów powystawiane piwa i butle dwulitrowe z winem w różnych odcieniach złota i różu, bo przecież mamy święto wina w pobliżu Egeru.
Po gorących namoczeniach oczywiście wieczorem jeszcze sauna, bo każdy otrzymał od gościnnych gospodarzy żeton na takową , a przecież nie może się zmarnować.
Stopień wygrzania jest tak znaczny, że godzinny obiadek na świeży
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 3 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.