Quo vadis, interno?

36
Mamy rok 2020. Styczeń. Na rozstajach staje oddział z ambicjami, kształcący rezydentów, sprofilowany w kierunku jednej ze specjalizacji szczegółowych. Ma kilka dróg przed sobą. Droga nr 1 Pandemia powoduje, że część lekarzy odchodzi z pracy. Rezydenci w internie kształcić się nie chcą. Internista jest źle wynagradzany, stawka to 2/3 stawki płaconej przez lokalny POZ. Po trzech latach zostaje szef i dwóch emerytów. rezydenci kończący specjalizację nawet nie odbierają świadectw pracy- na działalności gospodarczej im niepotrzebne. Zmniejsza się liczbę łóżek, w związku z tym połowa dyżuru jest spędzana na telefonie. Odchodzą emeryci. Zgon. Droga nr 2 Pandemia powoduje, że część lekarzy odchodzi z pracy. Rezydenci w internie kształcić się nie chcą. Dyrekcja reaguje szybko, podnosi płace. Ściąga rozbitków życiowych, Ukraińców. Utrzymuje liczbę łóżek. W sąsiednich szpitalach pacjenci błagają w SOR, żeby nie przenosić ich do X, mimo że z reguły ma miejsca (bo nikt się nie zgłasza).
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 36 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.