Próba dialogu z shamaness (i całym K24) część druga: "skoro zrównałeś"
8
> Skoro tak literalnie (a nawet bardziej niż literalnie, skoro "nie zaleca się" zrównałeś z "nie dopuszcza")
Moje uparte - przy której to upartości upartość osła jest niepowściągliwą spolegliwością- przekonywanie was, że nie istnieje dialog, a toczymy wyłącznie czasem współbieżne monologi z których - do końca życia nie pojmę jakim cudem- sporadycznie coś wynika w efekcie niepojętego jednak przekazania wzajemnego treści, jest podparte faktami.
Ot taki prosty fakt.
Shamaness w medycynie rozumie wyrażenie"zaleca się" (albo "nie zaleca się") jako, jak widzę, luźną uwagę z której można skorzystać, lub nie.
Oczywiście w kategoriach leksykalnych, tak, wszystko MOŻNA, jak wielokrotnie pisałem, i stażysta MOŻE przeszczepić serce a stomatolog bez problemu MOŻE próbować robić cesarkę (w czym, dalibóg, byłby trzy do pięciu razy lepszy od internisty z racji manual skill).
Ale zakładając pewną, owszem mało zdefiniowaną, ale dość powszechnie podzielaną granicę racjonalności, pewnych rzeczy "nie można". Zupełnie jak Natalia Kukulska, bardziej to czujemy niż wiemy, no ale widać tak musi być.
Czytam oto (w tłumaczeniu i w komentarzu bo jestem leniwy), wytyczne AGA dotyczące metaplazji jelitowej żołądka, nota bene, znacznie gorsze od wytycznych europejskich.
Ale czytam dowolne inne wytyczne.
Każdy poważny punkt takich wytycznych, pomijając okołotreściowe bełkoty i pierdolety jakich tam zawsze mnóstwo, zaczyna się praktycznie tak samo: "zalecamy" albo "nie zalecamy".
I teraz - odnosząc się do moich słów poprzednich, oczywiście że słowo "zalecamy" nie ma tu wymiaru ostatecznego dogmatu, za którego złamanie natychmiast jest się ści
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 8 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.